Ropa tanieje w USA. W Polsce i tak musimy przygotować się na podwyżki cen paliw

Trzeci tydzień września rozpoczął się od kolejnych spadków cen ropy w Stanach Zjednoczonych. To między innymi efekt nasilających się spekulacji o słabnącym popycie na ten surowiec. Według ekspertów istnieje ogromne ryzyko ponownego ogólnoświatowego lockdownu, mając na uwadze aktualną sytuację epidemiologiczną w Chinach. Choć w USA tzw. czarne złoto tanieje, nie powinniśmy się w Polsce przyzwyczajać do niskich cen na stacjach benzynowych. Dołki cen paliw powoli przechodzą do historii i lada moment czekają nas podwyżki. Dlaczego?

Notowania w poniedziałek 12 września przyniosły spadki zarówno West Texas Intermediate, jak i Brent. Pierwsza z nich kosztowała 85,27 USD, czyli niżej o 1,75 procent w porównaniu do bardzo niespokojnego poprzedniego tygodnia. Ropa Brent natomiast potaniała o 1,54 procent, co oznacza, że za baryłkę trzeba było zapłacić 91,41 USD. Wiele wskazuje na to, że wrzesień może podtrzymać trend z ostatnich miesięcy. Dla przypomnienia – spadki zachodzą od początku czerwca bieżącego roku. Jeśli we wrześniu bessa „czarnego złota” zostanie podtrzymana, będzie to najdłuższa taka spadkowa seria od 2020 roku. Z czego to wynika? Powodów jest co najmniej kilka.

Obawy o spadający popyt

Na rynku nasilają się przede wszystkim obawy o spadającą konsumpcję surowca. Eksperci boją się powtórki z początku pandemii COVID-19. Globalne uziemienie obywateli wielu krajów doprowadziło do skrajnego zmniejszenia się zapotrzebowania na różnorakie paliwa. Mniejszy popyt musiał więc odcisnąć piętno na cenie ropy, która spadła do poziomu najniższego od blisko osiemnastu lat. Teraz, z racji na sytuację w Chinach, podobny scenariusz może się po części powtórzyć. Państwo środka zmuszone zostało zaostrzyć przepisy i obostrzenia dotyczące zapobieganiu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Tylko w sobotę 10 września zakażenie wykryto u ponad 1100 Chińczyków. Nic zatem dziwnego, że rynek obawia się powtórki tej sytuacji i ponownego lockdownu w Europie czy USA. Obniża ceny surowca ma skłonić do jego zakupu, by niepotrzebnie nie kumulować zapasów i doprowadzić do przerośniętej podaży w sytuacji kryzysowej.

USA pracuje nad ograniczeniem cen ropy

Aktualną sytuację na rynku ropy determinuje również fakt, że Amerykański Departament Skarbu wydał wytyczne dotyczące przestrzegania limitu cen na rosyjską ropę, koncentrując się na dokumentacji dla sektora prywatnego niezbędnej do przestrzegania możliwych ograniczeń cen rosyjskiego surowca. Limity mają zostać wejść w życie do 5 grudnia 2022. Produkty naftowe zostaną objęte takim obostrzeniem do 5 lutego przyszłego roku. Zastępca sekretarza skarbu USA Wally Adeyemo, powiedział, że kraje G-7 robią wszystko, by firmy w prosty sposób przestrzegały tych limitów, a podmioty uchylające się od ograniczeń były od razu pociągane do odpowiedzialności. Adeyemo przyznaj jednocześnie, że limity będą musiały obejść Rosję i kraj ten zostanie zmuszony do uczestnictwa w tym procederze. Zgodnie z zapowiedziami, limity będą „zgodne z cenami, jakie Rosjanie historycznie akceptowali”. Zdaniem analityków potencjalna cena ropy Ural może oscylować wokół ceny ok. 60 dolarów za baryłkę

Jak to wpłynie na ceny ropy? Jest szansa, że limity ustabilizują sytuację rynkową i zapobiegną skokom cenowym podobnym do tych, jakie miały miejsce w pierwszej połowie roku po agresji Rosji na Ukrainę. W szczycie za baryłkę trzeba było zapłacić od 130 do 140 dolarów.

Czy to oznacza tańsze paliwo w Polsce?

Doniesienia rynkowe każą sądzić, że tańsza ropa doprowadzi do kolejnych spadków cen paliw na stacjach benzynowych w Polsce. Przez całe lato widoczne były sukcesywne obniżki, co zresztą mocno cieszyło kierowców. Niestety, tak naprawdę zbliżamy się do końca korzystnych cen za tankowanie. Zmotoryzowani powinni spodziewać się wkrótce podwyżek. Dlaczego? Dolar jest bardzo drogi w stosunku do złotego i nie wykluczone, że w najbliższych tygodniach ta różnica tylko się pogłębi. Naturalnie będzie mieć to przełożenie na cenę surowca i paliwa w ostatecznym rozrachunku. Skończy się także okres wakacyjnych ulg. Swoje robi też utrzymująca się na wysokim poziomie inflacja.

Trzeba też pamiętać, że kraje OPEC+ ograniczyły ostatnio wydobycie. To, że aktualnie cena ropy spada, nie oznacza, że będzie trwać to w nieskończoność. Możliwe, że pokłosie decyzji o cięciu produkcji „czarnego złota” dopiero przed nami. Zakładając, że nowa szacunki co do popytu będą nieprecyzyjne, a to sprawi, że w obiegu znajdzie się mniej surowca niż ma to miejsce obecnie. Rachunek jest więc prosty – wstrzymane wydobycie ma jeszcze szanse doprowadzić do podwyżek cen w niedalekiej perspektywie, choć zależy od czynników zewnętrznych. Rynkowe skoki cenowe na pewno z kolei przełożą się na droższe paliwa w Polsce (o ile oczywiście nie dojdzie do sztucznego zaniżenia cen np. rządowymi regulacjami).

Robert Baczkowski
robert.baczkowski@inwestujfinanse.pl | + Artykuły

Od wielu lat jestem zapalonym inwestorem i entuzjastą kryptowalut. Ukończyłem matematykę na University of Toronto w Kanadzie.
Stworzyłem tę stronę, aby dzielić się z ludźmi moją, zdobywaną przez wiele lat, wiedzą na temat finansów i inwestycji.
Lubię podejmować ryzyko i chętnie piszę o finansach.
W skrócie jestem osobą, która kocha pieniądze i dobrze nimi zarządza.